Tag-Archive for » ubieranie «

Klimat umiarkowany niezrównoważony

zabawa w fontannieW maju pogoda serwuje nam huśtawkę temperaturową i nastrojową. Majówkę spędziliśmy w Toruniu. Przyzwyczwjeniu do max. 15 stopni trudno było nam się przestawić na 33. Pełnia lata z dnia na dzień, pot się leje, gorąco jak na patelni.

Damian nie mógł zrozumieć, że można chodzić w krótkim rękawku, wciąż próbował go sobie naciągnąć na całą rączkę. Wyjście z domu bez kurtki, czapki i chusteczki na szyje było dość dziwne, wielokrotnie przypominał o kolejnych częściach garderoby. Ostatecznie po kilku zapewnieniach, zadowalał się kapelusikiem.

Kinga za to była szczęśliwa, że wreszcie może bez problemu nosić krótkie rękawki, piękne sukieneczki i latać na boso. Największą atrakcją była kąpiel w fontannie, nawet mokre włosy jej nie przeszkadzały. Wystarczy tylko znaleźć sobie towarzystwo- szaleństwo, radość i zabawa, którą trudno przerwać.

Po tak gorącym tygodniu wracamy do Gdańska, w sobotę 12, a w niedzielę 5 stopni i jak tu się dostosować. Kinga znów w płacz, że chce krótki rękawek, że bez kurtki będzie jej na spacerze ciepło. Chwilę po wyjściu jednak zmienia zdanie

Na placu zabaw– Mama czemu jest tak zimno??

– Bo w maju jak w garncu, czy maj przeplata trochę zimy trochę lata?? – Chyba inaczej to leciało :/.

I tak to Kingi letnie ubranka co jakiś czas trafiają do jej szafeczki, a po paru dniach znikają, by nie kusić oka. Mała strojnisia uwielbia piękne letnie sukieneczki, falbanki i sandałki. Choć dziś mimo zapowiadanych 20 stopni uparła się, że choć cienkie rajstopki muszą być, a do tego balerinki.

 

Zahartowane dziecko to zdrowe dziecko

Kinga na jesiennym spacerze

Jesień 2009

Przyszły chłodne dni, dzieci na dworze coraz mniej, a ja wciąż wychodzę z naszymi pociechami na spacer. Czasem się ludzie dziwią, mówią że za zimno, za mokro. Ja uważam, że prędzej chorują dzieci ciepło chowane w domu. Kinga była chłodno chowana i codziennie bywała na spacerkach i dopiero ostatnio pierwszy raz się przeziębiła.

A jak to było dokładnie:

Kingę karmiłam piersią przez 16 miesięcy, to dużo, ale to na pewno nie wszystko. Od początku stosujemy zasadę nie przegrzewania dziecka. Kinga chodziła na spacery ubrana jak my, wszyscy dokoła to powtarzają, ale jak widzę nie jest to często stosowana zasada. Przerażają mnie dzieci jesienią w ciepłej czapie, kurtce i owinięte w koc, a jak te dzieci ubierają zimą? Odpowiedź jest prosta,  zimą już z dziećmi nie wychodzą, tylko nie wiem czy dlatego że zdążyły się rozchorować, czy po prostu z obawy.

Kinga od pierwszych miesięcy codziennie jest na spacerze. W zeszłym roku już zauważyłem, że wraz ze spadkiem temperatury zmniejsza się ilość wózków na ścieżkach w lesie. Kinga ubierana była bardziej jak ja, bo jak tata to już by była lekka przesada. Latem chodziła w krótkim rękawku, potem w długim. Jesienią ubrana w lekką kurteczkę, kożuszek został na zimę. Rękawiczki nawet zimą notorycznie ściąga.

Oczywiście takie ubieranie nie jest łatwe, wciąż ktoś się czepiał, że czapeczka musi głęboko na czółko zachodzić, że za zimno na spacer, że rączki powinny być pod kocem. A gdy jesienią spodenki się podwinęły i okazywała się goła nóżka – to dopiero przerażało.

Gdy padało to starałam się wychwycić choć chwilę bez deszczu, by się przejść i przewietrzyć. Zimą poniżej -10 było kilka razy, wtedy odpuściliśmy sobie. W domku chodziła w cienkim rękawku, rajstopkach lub spodenkach. Sweterków jakoś nie miała okazji ubierać, bo przecież nie pod kurtkę, a w domu za ciepło. Kapcie rzadko ubiera, bo nie lubi. W domu nie powinno być zbyt granico 20-22 stopni C wystarczą. Pokoje oczywiście porządnie wietrzone przynajmniej raz dziennie, bo nie ma nic gorszego niż duszne, niewietrzone pomieszczenia.

Jesień 2010

Jak jest teraz:

Teraz Kinga nosi cieńszą kurtkę niż ja, dlaczego? Bo ona nie chodzi tylko biega. Często i tak wraca zgrzana. Damiana ubieram podobnie jak kiedyś małą Kingę i mam nadzieje że mu też zdrówko dopisze.

Tak więc jak widać zahartowane dziecko, to zdrowe dziecko. Nie ma co ubierać dziecka o 2 warstwy za dużo. Zbyt ciepło ubrane jeszcze łatwiej się rozchoruje. Maluch się nie rusza, ale leży w wózku osłonięty od wiatru. A jak to was nie przekonuje, to przypomnijcie sobie dzieciństwo jak rodzice kazali się ciepło ubierać na dwór, jaki był bunt. Dzieci więcej się ruszają i mają szybszą przemianę materii wiec i więcej ciepła produkują.