Tag-Archive for » lekarz «

Chorobowo

Choróbsko zagnieździło się u nas na dobre.

Zaczęło się od Kingi. Kaszlała, z czasem trochę gorzej. Gorączka ją męczyła podczas snu. Z czasem doszedł katar. W poniedziałek kontrole lekarska orzekła, że to nic strasznego, płuca czyste, a gardło?? Mały uparciuch zacisnął ząbki i nie pokazał. Leczenie nie jest proste. Kinga wszystkiemu mówi nie. Syropu nie bo niedobry, do nosa kropelek nie. W końcu lekarstwa dodaje jej do soku pomarańczowego (nie wyczuwa kwaskowatego ich smaku), przy zakrapianiu nosa musi być trochę walki, choć widać, że mała robi to już z przekory. Najtrudniej jest z syropem, zazwyczaj działa mały szantarz – wypijesz syrop, lub baw się sama/nie będzie bajki.

Po Kindze przyszła kolej na mnie. I jak to zwykle bywa rzuciło mi się na zatoki. Sporo bólu, zalewanie się potem, a po 2 dniach okropny katar. Mama nie ma czasu na kurowanie, niewyspanie, zawalona głowa nie sprzyja zdrowieniu. Coldrex znów nie pomógł i wreszcie zdecydowałam się na lekarza. Sprawa nie była prosta, gdzie tu w Wawie znaleźć lekarza do którego nie trzeba się umawiać tydzień, czy 2 tygodnie szybciej. Wreszcie się udało, znów trafiłam na Solec i po niedługim czekaniu dostałam małego zabujcę- antybiotyk, niestety. Lekarz stwierdził, że nie wygląda to dobrze, że już jest w oskrzelach i samo nie przejdzie. buuu

Damianek miałam nadzieje, że wszystko przetrwa bez szwanku, ale też zaczął kasłać, pojawił się katar i gorączka. A co za tym idzie, problemy ze spaniem w ciągu dnia i nocne budzenie. Powoli jednak przechodzi. Siły obronne malucha powinny sobie poradzić. I te śladowe ilości szkodnika w mojej krwi. Poczekamy, zobaczymy, jak nie to znów trzeba będzie zacząć robić podchody do lekarza.

Przychodzi Damian do lekarza

… a lekarz to baba.

Właśnie w tym tygodniu odbyliśmy kolejną wizytę z małym u pani doktor w celu niezbyt przyjemnym, bo czekało nas kolejne szczepienie. Wsadziłam Damiana w chustę i wybraliśmy się w jego pierwszy spacer po zmroku. W przychodni odczekaliśmy swoje, mały zdążył wszystko dokładnie obejrzeć, poprzeglądać się w lustrze, zjeść i zasnąć. Wówczas nadeszła nasza kolej.

Mama obudziła, rozebrała i zważyła synka. Pani doktor małego osłuchała, niewiele powiedziała. Dobrze, że z Kingą chodziłam do innej lekarki, znacznie bardziej komunikatywnej, wiele doradziła nam i była pomocna. U tej muszę się prosić, żeby coś powiedziała. Udało mi się ją skłonić do zmierzenia małego. Na temat obfitego ślinienia powiedziała, że to nie musi być od ząbków, tylko po prostu nie łyka ślinki.

Nasz mały olbrzym waży już 8kg i ma 68cm. Szczepienie nie wywarło na nim wrażenia, nie przestawał się uśmiechać swym uroczym, bezzębnym uśmiechem. Na trzeźwo wrócił do domku i długo nie mógł zasnąć, ale za to kolejnego dnia poranna drzemka trwała 3h.